Cisza

Cicho tu jakoś i spokojnie 😉 Ale jestem i żyję 😉 Tegoroczne wakacje upływają mi w bliskim kontakcie z naturą i bardzo ograniczonym dostępem do Internetu. Dzięki temu mam więcej czasu dla dzieci i na spokój w głowie. Gonitwa myśli zatrzymana. Po powrocie nadrobię wpisy, bo nie próżnuję 😉 Dzieje się. A tymczasem odpoczywajmy!

WP_20170702_15_02_58_ProNa zdjęciu jeden z naszych wakacyjnych towarzyszy 🙂

Reklamy

Wielkanoc

Kochani,

spokojnych Świąt Wielkanocnych. Jak zwykle tym, którzy przeżywają Misterium Wielkanocne życzę, by to było szczere i głębokie spotkanie duchowe.

Tym, którzy obchodzą święta jako tradycję, życzę radości ze spotkania z bliskimi.

A Nam wszystkim podniebnej uczty na stołach, radości i mokrego Dyngusa.

pexels-photo-57791

M.

Ciastka pełnoziarniste

Halo! Halo! Błonnik poszukiwany! Ale jak go przemycić do każdego rodzaju dania? Zamiast zagęszczacza masy w kotletach mięsnych/rybnych w postaci kaszy manny lub bezwartościowej bułki tartej użyj otrębów owsianych i zmiksowanej fasoli. Jedz kasze gruboziarniste. Na śniadanie owsianka z mleka sojowego, płatków owsianych i orkiszowych, otrębów owsianych i orkiszowych z dodatkiem pokrojonych daktyli – cud miód i orzeszki gdyby nie cena mleka sojowego 😉 Na śniadanie grahamka z pastą z ciecierzycy z dużą ilością koperku. Na drugie śniadanie/podwieczorek, pokrojone owoce polane jogurtem, miodem i posypane uprażonymi pestkami słonecznika. I tak dalej, i tak dalej…

Myślicie, że upadłam na głowę? Jeszcze nie 😉 Wciąż mam nadzieję, że uda mi się pokazać Wam moje ukochane ciasto czekoladowe potrójnie musowe, które z dietetyką ma tyle wspólnego co ja z baletem czyli nic 🙂 Moje wege błonnikowe bezmleczne ciągoty są jedynie odpowiedzią na potrzeby naszych organizmów. A zamiast lamentować, że od krówki mleko be, bo właściwie każdy w naszym domu nie może zaprzyjaźnić się na dobre z laktozą; że błonnik, wapń, żelazo u nas na wagę złota, to szukamy tego co nam posłuży 🙂

Ale przecież może też posłużyć oczywiście… w ciastkach!!! 🙂 Znacie już przepis na ciastka owsiane, teraz czas na ciastka pełnoziarniste, do których dorzuciłam od siebie „miotełki” błonnikowe w postaci otrębów, suszonych śliwek i mąki pełnoziarnistej.


Składniki:

120 g masła w temperaturze pokojowej
160 g mąki pełnoziarnistej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
100 g cukru (dałam ok. 80 g i były bardzo słodkie)
4 łyżki miodu
4 łyżki posiekanych orzechów włoskich
4 łyżki płatków migdałowych (lub obranych posiekanych migdałów)
4 łyżki suszonej żurawiny
2 łyżki posiekanej suszonej moreli
ok. 1,5 łyżki otrębów (orkiszowych albo owsianych)

Masło, mąkę, proszek do pieczenia, cukier, otręby oraz miód umieścić w misce i wyrobić do połączenia składników. Dodać bakalie i ponownie zagnieść. Przygotować blaszki wyłożone papierem do pieczenia. Z ciasta uformować kulki wielkości orzecha włoskiego i układać na blaszce w sporych odstępach od siebie (dość znacznie powiększają się), delikatnie spłaszczając. Piec w temperaturze 190 stopni C przez ok. 12 – 15 minut.

Po upieczeniu wyjąć z piekarnika i zostawić na ok. 3 minuty zanim zaczniemy je zdejmować.

 

Ciastka są mięsiste dzięki zawartości dużej ilości bakalii. Do mleka (niekoniecznie bez laktozy ;-)) jak znalazł 🙂

źródło przepisu: Moje Wypieki (z modyfikacjami)

Przerwa

Kochani,

tak się zadziało, że zdrowie nam nie dopisuje. Głównie tym najmłodszym z nas. Dlatego na razie nie publikuję. Jedyne co mogę, to prosić Was o cierpliwość i trzymanie kciuków, głównie za tych najmłodszych.

Bądźcie zdrowi,
M.

Dzień Kobiet

Babki, babeczki, kobitki, dziewczyny! Dzisiaj nasze święto! 🙂 Będą goździki i rajstopy w prezencie? 😉 Cokolwiek by było liczy się pamięć i celebracja, a nie rodzaj prezentu. A może dzisiaj prezentem od mężczyzn będzie towarzyszenie Wam w Międzynarodowym Strajku Kobiet? Albo Panowie zajmą się dziećmi, żebyście mogły pójść? Panowie pomyślcie o tym. Jakkolwiek, cokolwiek pamiętajmy moje drogie, że siła jest w nas. I nigdzie jej tak nie poczułam jak na czarnym proteście w październiku. Świat nie byłby taki jaki jest gdyby nas nie było. Tak samo jak mężczyzn. Idźmy świętować z innymi babeczkami, manifestując nasze prawa! Twoja obecność też się liczy! Do zobaczenia!

youth-active-jump-happy-40815

Manipulowanie informacją – wykluczenie finansowe

Ot i ciekawostka: osoba nie posiadająca konta bankowego, nie korzystająca z usług finansowych zaliczana jest do zjawiska WYKLUCZENIA FINANSOWEGO, co z kolei zalicza się do poważnych problemów społecznych (!) współczesnego świata.

business-money-pink-coins

źródło http://www.pexels.com

Pamiętam czasy wcale nie tak dawne, kiedy pracownicy byli zmuszani do zakładania kont. Sami z własnej woli bardzo nie chcieli tego robić. Zatem zmuszani byli do korzystania z usług finansowych. Wiadomo, że banki to nie instytucja charytatywna tylko instytucja, która zarabia dzięki swoim klientom. Jednym z rodzajów wykluczenia jest samowykluczenie definiowane jako brak wiary w uzyskanie usługi finansowej lub przekonanie, że nie można sobie na takie usługi pozwolić. Brak jest kategorii definiowanej jako nie korzystanie z usług bankowych ze względu na brak wiary w doradców finansowych, którzy również dbają o swój interes i prowizje od konkretnych, wcale nie najlepszych pod względem oferty dla klientów banków. Albo osób, które wykluczają siebie ze względu na brak zainteresowania wspieraniem instytucji finansowych swoimi dochodami, czy nieumiejętnym obracaniem pieniędzmi.

Jedną z bolączek zjawiska jest to, że ludzie muszą opłacać rachunki na poczcie lub w banku (nie wiem czy śmiać się czy płakać). Dużą część tego zjawiska stanowią emeryci i renciści, którzy wg mnie dzięki temu, że do tych instytucji muszą wyjść, kontaktują się z ludźmi, co w ich przypadku bywa na wagę złota.

Pokłosiem nie bycia wykluczonymi są chociażby frankowicze, którym jak widzimy nie opłaciło się nie być wykluczonymi. Banki na końcu wszystkich udzielanych kredytów myśleli o klientach, na początku i w trakcie tylko o swoich zyskach. Albo osoby, które mają kredyty konsolidacyjne i które wpadają w spiralę pożyczek.

WYKLUCZENIE FINANSOWE to problem społeczny? Wolne żarty. Chociaż faktycznie usługi finansowe dają możliwość nabycia np. mieszkania, które przez kolejne 30 lat należy wciąż do banku, ale jego udzielenie służy interesowi społecznemu 😉 Pod kątem zapożyczania się na przedmioty, usługi na które de facto nas nie stać także jest to problem społeczny. Pod kątem klientów poradni psychoterapeutycznych, przychodzących z problemem zaciągania kolejnych pożyczek i rujnujących swoje życie prywatne, to też problem społeczny. Mam wrażenie, że wykluczenie finansowe to wydumany, bezczelnie wciskany nam problem… głównie bankowo – finansowy.

Kredyt, pożyczka, którą zaciągasz w banku, to pieniądze, które pożyczasz sobie sam ze swoich przyszłych dochodów, tylko im dajesz gratisy w postaci oprocentowania.

Walentynki

Kochani,

tym którzy obchodzą Walentynki, życzę romantycznego i miłego wieczoru. Tym, którzy bojkotują święto z dużym przymrużeniem oka dedykuję… piosenkę 😉