Tort Minionki

Minionki – nie wiem, nie znam, nie wiem o co chodzi 😉 Nie muszę, ale chętnie podjęłam wyzwanie 🙂 Gdy ktoś zwraca się do mnie z prośbą u wykonanie tortu marzeń dla solenizantki/solenizanta lubię ustalać wszystkie szczegóły. W końcu to nie dla mnie tort. Tak było tym razem, pod uwagę zostały wzięte preferencje smakowe, wizualne i wszystko tak dopasowane żeby było jak najlepiej. Zdaje się, że się udało 🙂

Tort z biszkoptowych blatów i kremu malinowego.

0DSC06136

DSC06138

Reklamy

Tort na mące orkiszowej i bezlaktozowy

Coraz częściej ludzie rezygnują z produktów zawierających gluten i laktozę. Dla niektórych jest to odpowiedź na wiodące trendy żywieniowe, dla innych konieczność. Znam ten temat bo laktoza jest w naszym domu wrogiem, a do wyeliminowania glutenu przekonywał mnie już pewien specjalista. Jestem jednak w tym temacie dość oporna.

Całkiem niedawno spotkałam dwie fajne dziewczyny… bezglutenowe i bezlaktozowe 😉
I przyszło mi do głowy, że właściwie dla ludzi którzy nie mogą lub nie chcą spożywać tych „ustrojstw” chyba nie lada wyczynem jest kupić tort. Długo nie musiałam czekać, aby zmierzyć się z tym tematem 😉

Jedna z nich postawiła przede mną wyzwanie przygotowania tortu dla Mamy, która również nie spożywa glutenu i laktozy. To wyzwanie było wyjątkowo ekscytujące, bo ze składników innych niż zwykle; bo starałam się wyeliminować pszenicę z każdego składnika, nawet proszek do pieczenia wyleciał z hukiem z przepisu; bo Mama została mi opisana jako magiczna kobieta, zasugerowano runy i trawę będącymi dekoracją tortu, a to uruchomiło w mojej głowie kilka projektów.

Finalnie powstał pomysł połączenia magicznych kamieni z mchem wspinającym się na tort niczym wycięty fragment lasu. Chciałam osiągnąć efekt naturalnej dzikości i tajemnicy. Tort składał się z dwóch jasnych biszkoptów na mące orkiszowej (dla bezglutenowców jest łatwiej przyswajalna mimo zawartości glutenu) i jednego blatu szpinakowego na tejże mące. Przełożone zostały kremem maślano – budyniowym i jeżynami. Do kremu dodałam cukier z prawdziwą wanilią. Całość „otynkowana” kremem maślanym (bez laktozy ;-)). Runy zrobione z masy cukrowej, oprószone herbatą matcha niczym zmurszałe kamienie.

To była fantastyczna praca nad opisami, wyobrażeniami, oczekiwaniami, fakturami i detalami.

Czy mógłby być bardziej spektakularny? Pewnie mógłby. Ale ja go „poczułam” właśnie tak:

 

0DSC06173

0DSC06175

Dziękuję G. za zaufanie! 😉

Cisza

Cicho tu jakoś i spokojnie 😉 Ale jestem i żyję 😉 Tegoroczne wakacje upływają mi w bliskim kontakcie z naturą i bardzo ograniczonym dostępem do Internetu. Dzięki temu mam więcej czasu dla dzieci i na spokój w głowie. Gonitwa myśli zatrzymana. Po powrocie nadrobię wpisy, bo nie próżnuję 😉 Dzieje się. A tymczasem odpoczywajmy!

WP_20170702_15_02_58_ProNa zdjęciu jeden z naszych wakacyjnych towarzyszy 🙂

Sernik pleśniowy (wytrawny)

Ten sernik był formą prezentu dla najbliższej mi osoby. Niesamowicie wspierającej, zawsze i wszędzie. Ten Ktoś jest reprezentacją bezwarunkowej miłości. Życzę Wam byście taką osobę na swojej drodze spotkali. Bardzo chciałam zrobić ten sernik, bo ten Ktoś lubi sery pleśniowy, których ja nie znoszę, więc to był wyjątkowy wyczyn z mojej strony. Znieść ten zapach i… ten smak 😉 Nasz Młody pytał „mamo co tu tak śmierdzi?” 😉 W przepisie podane były składniki, ale nie konkretne ich ilości. Robiąc go czułam się jak czarownica, która miesza w garze coś, nie wiedząc tak naprawdę co. Doznanie ekscytujące 😉 Szczególną radość sprawiało mi zrobienie galaretki z gruszek, pomarańczy, imbiru i herbaty. Długie gotowanie, podlewanie gruszki mhmm 🙂 Przepis pochodzi z programu Bake Off – Ale ciacho! i jest pomysłem Małgosi Nagat.

0DSC05760

0DSC05763

Tort szpinakowy

Kolejny poziom wtajemniczenia – żywe kwiaty na torcie. Wiedziałam, że będą to eustomy, bo bardzo lubię te kwiaty. Trochę przypominają róże, ale wydaja mi się mniej oficjalne, więc bardziej odpowiadały moim upodobaniom 😉

Tort, który z założenia miał być prosty i elegancki dekoracyjnie. W środku, być może ku Waszemu zaskoczeniu, blaty szpinakowe przełożone kremem śmietankowym i plasterkami truskawek. Jak widać znane już ciasto szpinakowe może być prostym ciastem z keksówki, ciastem przełożonym kremem albo tortem – wszystko zależy od naszej inwencji. Nam bardzo w tym wydaniu smakował 😉

Może wyglądać tak:

0DSC03305

Albo tak:

0DSC05730

0DSC05732

Czas

Czas – abstrakcyjny konstrukt. Coś co nie istnieje. Coś co miało ułatwić nam życie, a stało się naszym władcą. Jesteśmy zniewoleni upływającym czymś. Wszystko podporządkowaliśmy odliczaniu sekund, minut, godzin, lat. Ten abstrakcyjny konstrukt bezdusznie dyktuje nam kiedy jeść, wstać z łóżka, czytać etc. Szkolimy się w zarządzaniu czasem. Mówi nam czy wypada założyć spódnicę, a w gorący dzień zdjąć koszulę. Dyktuje czy możemy w życiu zająć się czymś innym niż dotychczas. Odpowiada na pytanie czy wypada? Czy możemy zmienić swoje życie czy nie i czy powinniśmy JUŻ.

Czas dyryguje naszym dniem, szybkimi, intensywnymi i nerwowymi porankami. Pokazuje czy jesteśmy wystarczający sprawni i zaradni. Jak szybko zdobędziemy stanowisko, wykonamy zadanie, założymy rodzinę. Czas – zabójca spontaniczności, bliskości, relacji, dobrego samopoczucia? Lubimy być jego niewolnikami.

A gdyby tak…zniknął czas. Gdybyśmy wyrzucili wszystkie zegary?

pexels-photo-280352

Czy nasze dzieci rankiem przestałyby być poganiane? Czy przestalibyśmy powtarzać co 5 minut „pospiesz się”, „szybciutko”, „bo się spóźnimy”, „nie guzdraj się”. Przestalibyśmy je ciągnąć za sobą, wzdychać i fukać, biec na autobus, przerywać najlepszą zabawę bo już CZAS się kapać, CZAS się położyć, nie ma już CZASU na kolejnego przytulasa, setnego buziaka, jeszcze jedną bajkę, książkę, opowieść, pytania i odpowiedzi?

Jest czas wakacji, wyjazdów, urlopów – szansa na wyzwolenie ze szponów dyrygenta. Może to dobry moment na to, żeby przez tydzień, dwa tygodnie dostosować się do bycia razem, do rytmu biologicznego, do naszych potrzeb. Spróbować nie patrzeć na tarczę z przesuwającymi się wskazówkami, na migające cyferki. Przytulać się kiedy chcemy, pójść spać kiedy chcemy, zjeść wtedy kiedy jesteśmy głodni, bawić się kiedy tego potrzebujemy. Ograniczmy wpływ CZASU do minimum. Niech przez tych kilkanaście dni czas będzie dla nas, a nie my dla czasu.

Zwolnijmy chociaż na chwilę 🙂

Co na to Twój Czas? 😉

Tort Star Wars

Niektóre pomysły na torty rodzą się powoli. Nie potrzebują długich przygotowań, fragmenty całości wpadają do głowy spontanicznie. Ten tort miał być wyjątkowy. Wiedziałam, że ma być niespodzianką dla solenizantki i jaki ma być jego temat przewodni. Nie wiedziałam tylko czy podołam wyzwaniu jakie sobie postawiłam 😉

Mistrz Yoda jawił mi się jako postać niemożliwa do ulepienia moimi rękami. Późnym wieczorem (jak na matkę przystało ;-)) zasiadłam sceptycznie do zagniatania masy cukrowej i barwienia jej. Dałam sobie prawo do tego, żeby się nie udało 😉 Ale… jakoś wyszło 🙂

Bliskie mi jest podejście wykonania tortu takimi metodami, żeby ładnie wyglądał i dobrze smakował. Masa cukrowa choć elegancka jest u mnie na cenzurowanym, więc testuję inne metody pokrywania tortów. To było dla mnie nowe „tynkowe”, czekoladowe doświadczenie 😉 Niesamowicie smaczne 🙂

Tort był bezglutenowy, składał się z czekoladowych blatów, malinowej frużeliny i śmietankowego kremu na bazie mascarpone i śmietanki kremówki. Blaty lekko nasączone nalewką malinową.

Tort był dla mnie wyjątkowy, bo wyjątkowo dobrze mi się z nim pracowało. Uściski, zaskoczenie solenizantki, miłe słowa gości i moich najbliższych były najlepszym zwieńczeniem mojej pracy.

Oto on!

0DSC05817

0DSC05821